

W wyniku ciężkiej batalii stoczonej pomiędzy mną i moim poczciwym (lecz niezawodnym) Łucznikiem a przepiękną, choć cholernie niewdzięczną dzianiną powstał powyższy wytwór. (Nawiasem mówiąc dążę do tego, by móc bez cienia skrępowania wypowiadać się na temat moich uszytków bez konieczności używania ironicznego sformułowania "wytwór".) Tym samym udowodniłam nie tylko sobie, że przy prostszych działaniach na mocno elastycznej dzianinie nie jest konieczne posiadanie profesjonalnej stębnówki! Co istotne ścieg jakimś cudem nie krępuje ruchów, szczególnie przy wykończeniu rękawów. W szwach sweter również zachowuje się względnie poprawnie. Jak widać - da się! Pozdrawiam!











