4.14.2013

019



Asortyment sklepów budowlanych od zawsze był dla mnie jedną wielką inspiracją! Tak stało się i tym razem - wyszłam stamtąd z kilkoma metrami linki holowniczej i po kilku godzinach babrania się w kleju jestem dumną posiadaczką nowego, etnicznego naszyjnika :)  Co ciekawe, wykorzystałam dokładnie tyle muliny ile widać na pierwszym zdjęciu! Użyłam ponadto dwóch rodzajów kleju: pierwszy z nich posłużył do przytwierdzenia muliny do linki (za pomocą pędzla) - i tutaj szczególnie polecam kleje typu Magic, czyli takie które schną kilkanaście minut i co ważne, po wyschnięciu są bezbarwne i nie sklejają skóry, a mimo to są bardzo trwałe. Drugi klej, np. Kropelka, jest potrzebny do umocowania (wcześniej przypalonych np. nad świecą!) końcówek naszyjnika -  i ten musi być zdecydowanie mocny!
Pozdrawiam!

3.17.2013

018


Bluza romwe.com za 100$? Kupiłam frędzle za 1,60zł, doszyłam do prostej bluzy i mam swoją własną, troszkę tańszą! Tym postem wkraczam w małą frędzlową serię :) Pozdrawiam!

3.04.2013

017 (+ TUTORIAL )

 

Nigdy wcześniej nie zdarzył mi się tego typu akt desperacji jak ten! Przez około 2 tygodnie cięłam, piłowałam, przypalałam plastikowe łyżeczki, by w zdecydowanie ekonomiczny sposób stać się posiadaczką swojej własnej wersji tego naszyjnika. Od pierwszego wejrzenia uznałam go za przykład biżuterii idealnej i po prostu musiałam go mieć. 
Na zdjęciu nr 2, w graficzny sposób przedstawiłam mały tutorial, jak taki właśnie naszyjnik wykonać samemu. Wbrew pozorom proces ten był nie tyle trudny, co pracochłonny. A oto przepis: 
1. Przygotować łyżeczki (około 3 razy więcej, niż ostatecznie wchodzi w skład naszyjnika - nie żartuję!)
2. Obciąć końcówki (trzeba to robić bardzo delikatnie, najlepiej bardzo ostrym nożykiem do papieru - tu są największe straty jeśli chodzi o ilość łyżeczek, więc ich nadmiar jest naprawdę konieczny)
3. Spiłować nierówności pilnikiem/papierem ściernym (to jest najbardziej pracochłonne - albo miałam bardzo kiepski papier ścierny:))
4. Za pomocą rozgrzanego drutu (np. nad świeczką, haha) zrobić otwór w łyżeczce. Zdecydowanie nie polecam nakłuwania szpilką/igłą/gwoździem, bo łyżeczka momentalnie pęka i jest do wyrzucenia. (na zdjęciu łyżeczki mają jedną dziurkę, ale jak się później okazało, trzeba zrobić ich 3!) Muszę jeszcze dodać, że po wypaleniu, dziurki mają lekko ciemne smugi wokół, których pozbyłam się za pomocą końcówki bardzo ostrego nożyka, zwyczajnie je ścinając, niestety tutaj również straciłam  dużo łyżeczek (już pięknie wypiłowanych!)!
5. Nitką związać ze sobą 5 łyżeczek (pod względem pracochłonności to drugi proces z kolei!).
6. Z płaskiej sznurówki, tasiemki itp. zrobić tzw. tunelik i doszyć go do powstałego kwiatka, wszystko nawlec na rzemyk lub sznurek do biżuterii. 

W Internecie jest mnóstwo przeróżnych wersji, jak zrobić swoją wersję biżuterii Marni. Najbardziej ciekawa według mnie to rozgrzany w gotującej wodzie plastik z opakowań gumy do żucia (matter-of-style.blogspot.com), więc  i ja nie chcę być gorsza, dołączając swoją:)  Gorąco zachęcam do eksperymentów!!! 

2.26.2013

016

Kolejne zastosowanie materiału do tapicerek!  Moja pierwsza w życiu spódnica uszyta od zera. (Ma dokładnie 8 zakładek, co jest naprawdę istotne, gdyż na początku miała ich 7, następnie po rozpruciu 10, później 9, aż w końcu doszłam do wniosku, że najlepiej układa się właśnie przy 8. Tak, to naprawdę istotne. ) Pozdrawiam!

2.21.2013

015

Wciąż pocieszam się, że nie jestem jedyną osobą, której zdarza się zostawić coś w piekarniku i przypomnieć sobie o tym o 2 godziny za późno... To chyba wszystko, co mam do powiedzenia na temat różyczki wykonanej z... białej modeliny. :) 
Pozdrawiam! I dziękuję za rosnącą w olbrzymim tempie liczbę wejść na bloga!

LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...