12.14.2014

041

Skreśliłam kolejną pozycję z listy spódnicowych zachcianek. Marzyłam o spódnicy o przedwojennym, podkreślającym talię i dodającym kształtów (których niestety niektórym zdecydowanie brak :)) kroju... więc sobie ją uszyłam :)



12.08.2014

040


 fot. Monika Kamińska

Nie po raz pierwszy mam chęć zacząć wpis od słów: wracam po dłuższej przerwie... Brak czasu jest wielkim przeciwnikiem systematyczności, nie chcę jednak szukać wymówek i od razu przechodzę do rzeczy. Jako miłośniczka indiańsko - afrykańsko - plemiennych motywów zawsze marzyłam o posiadaniu własnego, pięknego pióropusza z prawdziwego zdarzenia. Jako typowa kobieta, nie zastanawiałam się rzecz jasna nad tak istotną sprawą, jak to gdzie ja w ogóle będę w nim chodzić. Marzyłam o takim cudeńku, wyobrażając sobie tę magiczną chwilę, gdy będę mieć go na głowie i niczym wyrwana z lat 70 pobiegnę bez celu w złociste pola zbóż... Prawda jest jednak taka, że mamy już XXI wiek, a  mój wymarzony pióropusz przydaje się jak na razie wyłącznie jako rekwizyt do sesji zdjęciowych:) . Mimo wszystko, poświęciłam na jego wykonanie kilkadziesiąt godzin, począwszy od żmudnej mulinowej plecionki przez uszycie opaski, aż po (o zgrozo!) oblepianie piórek pociętymi patyczkami do szaszłyków....
PS: Jeśli jakiś element fototutoriala jest niejasny, chętnie odpowiem na pytania :)


5.11.2014

039 (... made in 2007!)

Podczas, gdy kolejne projekty wciąż są w trakcie tworzenia lub ostatecznego dopieszczania postanowiłam sięgnąć do zamierzchłych czasów i wzbogacić bloga o wpis dotyczący moich archiwalnych realizacji. Zdjęcia przedstawiają pluszową parkę łosi ubraną w uszyte ręcznie (to z czasów, kiedy bałam się panicznie maszyny i używałam jedynie swoich dłoni:)) kostiumy ślubne. Była to wykonana na życzenie mojej siostry  sympatyczna wariacja na temat klasycznych ozdób ślubnych, która stanowiła zwieńczenie dekoracji oldschoolowego mercedesa beczki. Wybór pluszaków nie był oczywiście przypadkowy, miał bowiem związek z małym hobby samych zainteresowanych :) Żałuję, że nie zadbałam o dokładniejszą dokumentację fotograficzną! Warto zaznaczyć, że Pan Łoś ubrany jest we frak z klasycznym rozwarstwionym zakończeniem oraz ma na głowie tekturowy kapelusik. Pani Łoś ma zaś na sobie satynową suknię ślubną ze złotym gorsetem uszytym z tłoczonej tkaniny oraz szyfonowy welon z trenem. 
PS: Uprzejmie proszę o wyrozumiałość w ocenie! Gdy szyłam kostiumy dla tej przesympatycznej pluszowej parki miałam tylko 16 lat :)

4.17.2014

038




W chwili obecnej przeżywam wielką fascynację sztuką nowozelandzkich Maorysów. Podjęłam próbę przemycenia jej w nieszablonowy sposób na ubranie. Padło na zwykły t-shirt - dokonałam jednak nie najlepszego wyboru, efekt został zepsuty przez tkaninę i krój koszulki (lub przez moje niewypracowane umiejętności:)).



4.07.2014

037



Począwszy od niestworzonych konstrukcyjnych kształtów, poprzez klasyczny rozkloszowany krój dobrnęłam do stwierdzenia, że należy udoskonalić się najpierw w tym, co najprostsze. Stworzyłam zatem dość prosty (choć nie wiem czy poprawny) wykrój spódnicy, tak by jej kształt nie przyćmił przepięknego koloru tkaniny.



LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...