5.11.2014

039 (... made in 2007!)

Podczas, gdy kolejne projekty wciąż są w trakcie tworzenia lub ostatecznego dopieszczania postanowiłam sięgnąć do zamierzchłych czasów i wzbogacić bloga o wpis dotyczący moich archiwalnych realizacji. Zdjęcia przedstawiają pluszową parkę łosi ubraną w uszyte ręcznie (to z czasów, kiedy bałam się panicznie maszyny i używałam jedynie swoich dłoni:)) kostiumy ślubne. Była to wykonana na życzenie mojej siostry  sympatyczna wariacja na temat klasycznych ozdób ślubnych, która stanowiła zwieńczenie dekoracji oldschoolowego mercedesa beczki. Wybór pluszaków nie był oczywiście przypadkowy, miał bowiem związek z małym hobby samych zainteresowanych :) Żałuję, że nie zadbałam o dokładniejszą dokumentację fotograficzną! Warto zaznaczyć, że Pan Łoś ubrany jest we frak z klasycznym rozwarstwionym zakończeniem oraz ma na głowie tekturowy kapelusik. Pani Łoś ma zaś na sobie satynową suknię ślubną ze złotym gorsetem uszytym z tłoczonej tkaniny oraz szyfonowy welon z trenem. 
PS: Uprzejmie proszę o wyrozumiałość w ocenie! Gdy szyłam kostiumy dla tej przesympatycznej pluszowej parki miałam tylko 16 lat :)

4.17.2014

038




W chwili obecnej przeżywam wielką fascynację sztuką nowozelandzkich Maorysów. Podjęłam próbę przemycenia jej w nieszablonowy sposób na ubranie. Padło na zwykły t-shirt - dokonałam jednak nie najlepszego wyboru, efekt został zepsuty przez tkaninę i krój koszulki (lub przez moje niewypracowane umiejętności:)).



4.07.2014

037



Począwszy od niestworzonych konstrukcyjnych kształtów, poprzez klasyczny rozkloszowany krój dobrnęłam do stwierdzenia, że należy udoskonalić się najpierw w tym, co najprostsze. Stworzyłam zatem dość prosty (choć nie wiem czy poprawny) wykrój spódnicy, tak by jej kształt nie przyćmił przepięknego koloru tkaniny.



3.31.2014

036




Jestem wielką miłośniczką etnicznej biżuterii wykonywanej za pomocą tej prostej lecz wymagającej precyzji techniki. By uniknąć popadania w schematy, a jednocześnie pozostać przy swoim, tym razem (i jak widać słusznie!) postanowiłam sięgnąć po linkę holowniczą o zdecydowanie większym przekroju. Zrezygnowałam również z oplatania całego naszyjnika, dzięki czemu uniknęłam efektu homonta. Monotematyczność nie jest jednak taka zła! Pozdrawiam


3.24.2014

035


Nadszedł moment na podróż w czasie i rozpoczęcie poszukiwań inspiracji w marzeniach z przeszłości. Po dłuższym namyśle postanowiłam spełnić swoje dziecięce pragnienie - sprawić sobie balową tiulową spódnicę księżniczki! Bez cienia wątpliwości zdecydowałam się jednak na zmianę koloru z różowego na popielaty oraz lekką modyfikację długości niegdyś wymarzonej kreacji. W efekcie powstała ta oto spódnica - owoc wielogodzinnej pracy, którą początkowo zapowiadała się całkiem przyjemnie. Pech jednak sprawił, że musiałam ją kilkakrotnie rozpruwać, przeszywać, pojawiła się nawet konieczność dokupienia kolejnej partii materiału na (z początku źle wykrojoną) podszewkę. Dlatego też umieszczenie tutoriala uwieczniającego moje poczynania nie miałoby całkowicie sensu...

The perfect moment for make my dream come true has already came! I'm sure that almost every girl was dreaming about big, pink prom skirt. I just changed the colour and lenght to make it more adjusted for wearing its normally... Sewing wasn't as simple as I thought at the beginning. I met a lot of trouble and that's why I didn't add tutorial into this post. 


LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...